Misha Waks:
Jestem artystą i kiedy zająłem się sztuką, od razu poczułem, że to jest właściwe miejsce
Jesteśmy w podwarszawskim domu, którego wnętrze niemal 20 lat temu zaprojektował Misha Waks. Niegdyś projektant mebli, od kilku lat aktywny artysta wykorzystujący różne formy ekspresji, takie jak malarstwo, rzeźba czy performance. Do tworzenia inspirują go bieżące wydarzenia, człowiek, jego relacją z naturą i innymi ludźmi. Nowe obrazy Mishy będzie można zobaczyć podczas Warsaw Gallery Weekend w Studio Jaskółka.
Jak od zawodowego projektowania przechodzi się do tworzenia sztuki?
Studiowałem projektowanie wnętrz na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu. Dyplom robiłem z projektowania mebla. Przez niemal 15 lat zajmowałem się właśnie projektowaniem mebli, lecz nie dla przemysłu meblarskiego, a dla dużych korporacji. Była to całościowa obsługa: od stworzenia projektu, po wyprodukowanie finalnego produktu. Trwało to długo, nigdy nie miałem jednak poczucia, że jest to coś, co tak naprawdę chcę w życiu robić. Ten wybór był przez wiele lat podyktowany pragmatyzmem. Jeszcze w liceum marzyłem o malarstwie. Ostatecznie stanęło na kierunku, który daje „pewniejszy” zawód. Przed rozpoczęciem studiów chodziłem na dodatkowe zajęcia z rysunku, gdzie profesor twierdził, że malować zawsze można „po godzinach”. Na studiach miałem zajęcia w pracowni malarstwa i przez kolejne lata malowałem hobbystycznie. Ta pasja pozostaje jednak w człowieku, bo mimo że realizowałem się w projektowaniu, czegoś mi brakowało. Doszedłem do takiego punktu, kiedy stwierdziłem, że albo zacznę to robić profesjonalnie teraz, albo nigdy już tak się nie stanie. Od 2023 roku zajmuję się tylko sztuką.
W ostatnich latach mojej przygody z projektowaniem założyłem start up i zainwestowałem w niego, a po kilku latach okazał się totalną klapą. Kiedy planujesz jakiś duży projekt i to nie wychodzi, pojawiają się konsekwencje i finansowe, i psychiczne. Paradoksalnie ten upadek spowodował, że odnalazłem to, co chciałem zawsze robić. Sztuka na swój sposób mi pomogła, była dla mnie formą terapii. Całkowita zmiana życia była ryzykowna. To nie był łatwy czas, problemy finansowe, depresja. Dziś już mam to za sobą. Dużo pracuję i staram się, żeby to, co robię, było coraz lepsze. Zająłem się rzeczami, które naprawdę lubię, które wciągają tak głęboko, że przestaje się myśleć o świecie.

No 20, 150×130 cm, akryl, spray na płótnie, 2025
Figures from memory 3, 150×130 cm, akryl, spray na płótnie, 2024

Dlaczego postanowiłeś z projektowania zrezygnować w pełni?
Chciałem zajmować się sztuką dlatego, że daje mi ona poczucie wolności, którego nie miałem przy projektowaniu. Nie odnalazłem się również w biznesie. Jestem artystą i kiedy zająłem się sztuką, od razu poczułem, że to jest właściwe miejsce. Samo projektowanie jest mocno obciążone budżetem i wizją klienta, briefem i koniecznością zachowania funkcjonalności. W sztuce przez to, że pozbawiona jest ona funkcji, można realizować swoje wizje bez ograniczeń. Trzymam się zasady, że robię wszystko, na co mam ochotę, nie szukam żadnego stylu, nie staram się wytworzyć konkretnego języka. Realizuję pomysły, które przychodzą mi do głowy, ale też poddaję się procesowi i w nim szukam znaczeń. Eksperymentuję zarówno z technikami, jak i z tematami, może by bardziej poznać siebie, żeby pewne rzeczy ze mnie wyszły. Sztuka, którą tworzę, zmienia się. Każda kolejna wystawa jest inna. Nie chcę mieć żadnych ograniczeń, jeśli chcę coś powiedzieć, to to robię.
Nie wiem, skąd w danym momencie przychodzi potrzeba zajęcia się akurat danym tematem. Czasami coś dostrzegam i próbuję to jakoś zinterpretować. Pozwalam sobie na swobodę wyrażania się, nieanalizowania tego, co robię. Zazwyczaj tworzę przez jakiś okres i dopiero później, z perspektywy czasu zastanawiam się, co tak naprawdę zrobiłem. Temat sam się zarysowuje, cykl prac nagle ujawnia pewne głębsze myśli. Ja sam ten język zaczynam rozumieć po jakimś czasie – tworząc pierwszą pracę, często nie jestem w stanie powiedzieć, co to jest.


Figures from memory 2, 150×130 cm, akryl, spray na płótnie, 2024

Mysterious allure of a Beemer, 100×80 cm, akryl, spray na płótnie, 2026

Man with a dog, 150×130 cm, akryl, spray na płótnie, 2024




Co kombinujesz chłopaku w tę księżycową noc?, 100×80 cm, akryl, spray na płótnie, 2025
Jaki temat pochłonął cię w ostatnim czasie?
Ponownie zajmowałem się doświadczeniem z młodości. Zacząłem malować chłopaków z marginesu społecznego i zastanawiałem się, dlaczego to robię. Zostałem kiedyś bardzo mocno pobity przez młodych „przestępców”, sam zresztą miałem takich kolegów. Było to dawno temu, ale te prace pokazały mi, że jednak nadal to we mnie siedzi. Z tego, co powstało, zrobiłem wystawę „Ukryte Organizmy”. Oprócz wielu prac bezpośrednio nawiązujących do tamtych dni pojawiły się tam trzy obrazy, które pozornie nie pasowały do reszty. Ukazywały ceramiczne figurki Rosenthala, które układała na meblościance domu rodzinnego moja mama. One pokazywały mój wewnętrzny świat: spokoju, wartości, które w czasie dojrzewania pozwoliły mi nie przekroczyć żadnej niebezpiecznej granicy.
Masz pracownię w miejscu, gdzie mieszkasz. Czy to optymalne rozwiązanie? Jak często pracujesz?
Na płótnie maluję zazwyczaj dwa, trzy razy w tygodniu. W międzyczasie przez to, że jestem artystą niezależnym, dbam o marketing, planuję wystawy. Pracuję w domu. W brudnej pracowni w piwnicy maluję, na piętrze na stole tworzę akwarele i transfery. Otaczam się w niej głównie pracami innych artystów, takich jak Magda Król, Anna Tymińska, Radek Szlaga, Mariusz Gutowski. Sam też zbieram sztukę. Pracuję w domu, bo szkoda mi czasu na dojazdy do pracowni. Jestem typowym domatorem, cenię sobie swoje codzienne rytuały i czas spędzony z żoną i kotami.
W jakich technikach tworzysz swoje prace?
Maluję głównie akrylem i sprayem, ale sięgam czasami po techniki takie jak akwarela czy transfer. Abstrakcje tworzę w sposób bardzo spontaniczny, działam chaotycznie, przypadkowo. Bardzo lubię przypadek, odkrywanie czegoś nowego poprzez działania inne niż samo tradycyjne malarstwo – niszczenie, zdrapywanie. To moje mniej malarskie środki, takie, przy których raczej nie używa się pędzla. Lubię, kiedy praca powstaje w nietypowym procesie, na przykład przez sklejenie dwóch płócien i ich rozerwanie. Ostatnio tworzę prace figuratywne, ale próbuję połączyć je z techniką, gdzie farba jest kładziona w niekontrolowany sposób. Powstaje pierwsza warstwa, później pokrywam ją kolejną i kolejną, a na koniec zdzieram fragmenty. Przypomina to dialog, jaki odbywa się na ścianach naszych miast, gdzie ktoś coś maluje, taguje i ta treść jest przemalowywania, by ktoś znów namalował coś innego. Te struktury w świetny sposób pokazują napięcia w naszym społeczeństwie i odkrywanie tych warstw i faktur jest dla mnie bardzo interesujące. Staram się w malarstwie pójść krok dalej, wymyślać swoje techniki, wnieść coś nowego.
All the President’s Men, 100×80 cm, akryl, spray na płótnie, 2025



Wycofany, 180×150 cm, akryl, spray na płótnie, 2026











